Kategoria

Synth pop & cold wave, strona 22


New Order - Republic, 1993;


21 lutego 2023, 23:29

Republic - szósty studyjny album brytyjskiej formacji new wave, New Order, którego nagranie poprzedziły wszelkiego rodzaju problemy w samym zespole, poczynając od upadku wytwórni Factory (album nagrany został już pod szyldem wytwórni London), na narkomanii i pijaństwie muzyków kończąc.
   Innym problemem była sytuacja na rynku muzycznym na początku lat 90., zdominowanym przez nurty grunge, euro dance, rave i hip-hop, co stawiało wiele zespołów z lat 80. w trudnej sytuacji, w obliczu walki o przetrwanie na rynku muzycznym w realiach lat 90., niemal całkowicie odrzucających to, co mogło kojarzyć się z dekadą lat 80. A najlepszym sposobem na przetrwanie rzecz jasna było dostosowanie się do owych realiów; Depeche Mode wzbogacili swoje brzmienie o elementy bluesa i gospel przybierając mroczniejszy i "brudniejszy" charakter muzyki oraz grunge'owy image, co przyniosło zespołowi ogromny sukces komercyjny (album Songs of Faith and Devotion), z kolei Cabaret Voltaire całkowicie uciekł w klimaty house, minimalu i techno (rezygnując przy tym z konwencjonalnych sekcji wokalnych), co przyniosło zespołowi względnie skromny sukces. Jeszcze inną drogą poszły formacje OMD, Pet Shop Boys i Yello, dostosowując swój własny - taneczny - styl do nowoczesnej stylistki muzyki klubowej pierwszej połowy lat 90. - tę drogę wybrali również muzycy New Order, choć nie całkiem do końca.
   Za produkcję albumu Republic odpowiedzialność wziął współpracujący z New Order już wiele lat wcześniej znany producent Stephen Hague.
   Wydawnictwo otwiera, odwołujący się do klasyki twórczości New Order sprzed lat, singlowy utwór Regret, będący fuzją synth popu z indie rockiem; numer wyróżnia się kultowym już dziś głównym motywem gitarowym, trip hopowym, ale przyśpieszonym rytmem automatycznej sekcji perkusyjnej oraz charakterystyczną, rozpoznawalną basówką Petera Hooke'a. Singiel z miejsca stał się światowym hitem list przebojów plasując się m.in. na 1. miejscu US Alternative Airplay i US Dance Club Songs w zestawieniach amerykańskiego Billboardu, 4. miejscu w zestawieniu UK Singles, 6. miejscu na Canada Top Singles, 28. miejscu na US Billboard Hot 100, 14. miejscu w zestawieniu Eurochart Hot 100, czy 39. miejscu w Niemczech.
   Następnym numerem wydawnictwa jest kolejny utwór singlowy, World, również odnoszący się do twórczości New Order z lat 80., tym razem czysto synth popowej. World, który podobnie jak Regret, oparty jest na dość podobnej, przyśpieszonej trip hopowej rytmice, również zawojował światowe listy przebojów docierając do 1. miejsca na US Billboard Hot Dance Club Play, 13. miejsca na UK Singles Chart i 92. miejsca na US Billboard Hot 100.
   Kolejna singlowa kompozycja, Ruined in a Day, w której wyraźnie słychać fascynacje indie rockiem i britpopem (na następnych albumach New Order będzie to już normą), odniosła nieco mniej spektakularne sukcesy na listach przebojów, ale 22. miejsce na UK Singles Chart i 30. miejsce na liście Alternative Airplay w zestawieniu amerykańskiego Billboardu również robi wrażenie. W podobnej, indie-rockowo-britpopowej stylistyce, łączonej jednak z funkiem i soulem, osadzona jest kompozycja Everyone Everywhere.
   Dalsza część albumu utrzymana jest w bardziej utanecznionej stylistyce, począwszy od czwartego singla wydawnictwa, Spooky, przez kolejne piosenki - Young Offender, Liar oraz, utrzymany w najdynamiczniejszym, wręcz w technoidalnym tempie sekcji rytmicznej numer albumu, Chemical, z elementami funku, soulu i house. Kompozycje przypominają dokonania Pet Shop Boys z albumu Very wydanego w tym samym 1993 roku. Innym numerem o utanecznionym charakterze jest melancholijnie synth popowy Special.
   Wracając jednak do Spooky, także i ten singiel namieszał na listach przebojów, docierając m.in. do 6. miejsca zestawienia US Hot Dance Music/Club Play w USA i 22. miejsca na UK Singles Chart w Wlk. Brytanii.
   Times Change jest nieoczekiwanym zwrotem New Order w kierunku hip-hopu; utwór przypomina stylistycznie nieco dokonania ówczesnych gwiazd sceny rap pokroju P.M. Dawn i Stakka Bo.
   Album finalizuje instrumentalny utwór Avalanche (być może odnoszący się do Dr.-a Avalanche'a - automatu perkusyjnego formacji Sisters of Mercy), utrzymany w stylistyce... new age z hipnotyczną partią bębnów w wykonaniu Stephena Morrisa. Wygląda na to, że muzycy New Order widocznie nie mieli pomysłu jak zakończyć album i, chyba na siłę chcieli wydłużyć wydawnictwo do 47 minut, chociaż Avalanche całkowicie kłóci się z resztą albumu, po prostu stylistycznie nie pasując do niego.
   Republic, mimo powszechnej krytyki ze strony dziennikarzy muzycznych i recenzentów, okazał się sukcesem komercyjnym zespołu (New Order powtórzył zatem sukcesy Depeche Mode, OMD, Pet Shop Boys i Yello). Wydawnictwo dotarło do pierwszego miejsca brytyjskiego zestawienia UK Albums Chart, piątego miejsca w Australii i 11. miejsca na amerykańskim Billboardzie.
   Mimo względnej spójności, przez krytyków album uznawany był raczej za najmniej "New Orderowski". Bez wątpienia wydawnictwo przesiąknięte jest melancholią znacznie bardziej wykraczającą niż melancholijne klimaty na Brotherhood (1986) i Movement (1981). Niezwykle mało słyszalna jest także (pomijając Regret) legendarna gitara basowa Hooky'ego.
 
Tracklista:
 
1. "Regret" 4:08
2. "World" 4:44
3. "Ruined in a Day" 4:23
4. "Spooky" 4:44
5. "Everyone Everywhere" 4:25
6. "Young Offender" 4:48
7. "Liar" 4:22
8. "Chemical" 4:11
9. "Times Change" 3:53
10. "Special" 4:51
11. "Avalanche" 3:15
 
Personel:
 
Bernard Sumner – vocals, guitars, synthesizers and programming
Peter Hook – bass, programming
Stephen Morris – drums, synthesizers and programming
Gillian Gilbert – synthesizers, guitars and programming; vocal on "Avalanche"
 
Produkcja / obsługa techniczna, muzycy sesyjni:
 
Gillian Gilbert, Peter Hook, Stephen Morris, Bernard Sumner and Stephen Hague – writer
New Order and Stephen Hague – producer
Pascal Gabriel – pre-production ("Regret" and "Young Offender")
Simon Gogerly, Mike 'Spike' Drake, Owen Morris and Richard Chappell – engineer
Ben Findlay – assistant engineer
Sam Hardaker – assistant engineer
Audrey Riley – cello, string arrangements
David Rhodes – additional guitar
Andy Duncan – additional programming
Dee Lewis – backing vocals
Peter Saville – art direction (designed at Pentagram)
 
Written by, © copyright February 2015 by Genesis GM.

Kraftwerk - The Man-Machine, 1978;


18 lutego 2023, 01:08

The Man-Machine - siódmy album studyjny niemieckiej formacji synth popowej, Kraftwerk, nagrywany i mixowany w latach 1977-78 w Düsseldorfie w Kling Klang Studio i Studio Rudas, wydany został 19 maja 1978 roku.
   Album przyniósł prawdziwą muzyczną rewolucję pod koniec lat 70. w świecie rocka, praktycznie całkowicie odmieniając jego oblicze na następną dekadę. Począwszy od sukcesu albumu Autobahn w 1975 roku muzycy Kraftwerk zafascynowani byli technologią, futuryzmem i animizmem czego efektem było wydanie dwóch nagranych pod kątem tej tematyki koncept-albumów - Radio-Activity (1975) i Trans-Europe Express (1977). Charakterystykę koncept-albumu prezentuje również wydawnictwo The Man-Machine inspirowane w głównej mierze kultową produkcją kinową z 1927 roku ,,Metropolis" w reżyserii Fritza Langa. Zespół postanowił oddać hołd genialnemu futurystycznemu, austriacko-żydowskiemu reżyserowi przenosząc ponad pięćdziesiąt lat po premierze Metropolis tematykę filmu na formę muzyczną, prezentując futuryzm i romantyzm w konfrontacji z brutalną ideologią totalitaryzmu panującego we wschodniej części Europy, o czym świadczy też przypominająca prasowy nagłówek okładka albumu autorstwa Karla Klefischa, inspirowana klasycznym socrealistycznym obrazem Lazara Lisickiego ,,Marks-Engels-Lenin". Głównych bohaterów obrazu Lazara Lisickiego na froncie okładki zastąpili muzycy Kraftwerk - Karl Bartos, Ralf Hütter, Florian Schneider i Wolfgang Flür - ucharakteryzowani na ,,eleganckie roboty" w białych makijażach na twarzach, z czerwonymi szminkami na ustach, ciemno czerwonymi koszulami oraz czarnymi krawatami i spodniami, co w USA wywołało sporo kontrowersji i niesłuszne skojarzenia z nazizmem. Jednakże okładka The Man-Machine stała się wizytówką Kraftwerk na zawsze przechodząc do historii popkultury, zaś wizerunek robotów zaczął muzykom od tej pory towarzyszyć już na stałe. Również zaprezentowany na okładce albumu image zespołu został w latach 80. podchwycony przez wielu wykonawców z kręgu synth popu, new wave i new romantic.
   Po raz pierwszy w roli współkompozytora utworów (i to wszystkich!) zaprezentował się perkusista i klawiszowiec, Karl Bartos, co zresztą wyraźnie jest słychać w zmianie brzmienia i w sekcji rytmicznej w stosunku do poprzednich albumów Kraftwerk. Nie ma tu już tak rozległej i chłodnej przestrzeni charakteryzującej albumy Radio-Activity i Trans-Europe Express, utwory zyskują za to o wiele bardziej utaneczniony charakter, głównie za sprawą sekwencerowego pulsu inspirowanego twórczością Giorgio Morodera i współtworzonym przez niego przebojowym albumem piosenkarki disco, Donny Summer, I Remember Yesterday (1977), oraz udoskonalonej elektronicznej sekcji perkusyjnej, na którą wpływ wywarł synth popowy przebój z 1977 roku, Magic Fly, w wykonaniu francuskiej formacji euro disco, Space.
   Albumową setlistę otwiera kompozycja The Robots, która w wersji niemieckiej, Die Roboter, ukazała się na 7-calowym singlu w maju 1978 roku bezpośrednio pilotując premierę albumu The Man-Machine. Numer poprzedza introdukcja krótkich i chłodnych syntezatorowych sygnalizacji przypominających sygnalizacje z utworu Radio Stars z albumu Radio-Activity, oddzielonych niedługą, nisko i warkotliwie brzmiącą partią syntezatorową, po której następuje krótki i twardy syntezatorowy furkot, po nim zaś krótkie i zimne klawiszowe zapętlenie o futurystyczno-komputerowym brzmieniu, które w najbliższej przyszłości miało stać się wizerunkiem stylu Kraftwerk. Kompozycja charakteryzuje się jednostajnym i utanecznionym beatem elektronicznej sekcji perkusyjnej, twardym, gęstym i lekko zapętlającym się basowym pulsem sekwencera, wyraźnie naznaczonym wpływem twórczości Giorgio Morodera, wspartym futurystycznym pulsującym efektem i mechaniczną perkusyjną pulsacją stanowiącą później wizerunek stylu Kraftwerk. Warstwa muzyczna zawiera ponadto nieco odległą, chłodną i organowo brzmiącą przestrzeń, chłodne klawiszowe pętle oraz stanowiącą główny motyw utworu krótką i zimną, ale niezwykle chwytliwą solówkę klawiszową o japońsko-futurystycznym brzmieniu i zabarwieniu, co zainspirowane zostało japońskimi futurystycznymi androidami. Cała partia wokalna przetworzona została przez warkotliwie brzmiący wokoder. W tzw. ,,pomostach" zawierających motywy muzyczne z introdukcji występuje monolog-przesłanie w postaci rosyjskojęzycznej frazy ,,Я ТВОЙ СЛУГА, Я ТВОЙ РАБОТНИК" (stanowiącej również motto całego albumu), która z jednej strony wygląda niczym scena wyjęta z filmu SF przedstawiająca reklamę robotów (roboty same się tu reklamują!), z drugiej zaś strony fraza jest wyraźną aluzją do ucisku klasy robotniczej występującego w krajach ,,demokracji" ludowej, w których władza wyzyskuje siłę roboczą, traktując ją niczym roboty, jako swoją własność zmuszając do ciężkiej pracy i wykonywania nieludzko narzuconych norm. Do wyzysku klasy robotniczej w krajach totalitarnych podprogowo nawiązuje zresztą cały tekst utworu. Singiel okazał się sporym sukcesem komercyjnym docierając w USA do 39. miejsca na Hot Dance Club Play w zestawieniu Billboardu, zaś w RFN dotarł do wysokiego 18. miejsca.
   Spacelab (stanowiący również stronę B singla Die Roboter) odwołuje się do fantastyki naukowej i futuryzmu, choć sam początek utworu przypomina wstęp do kompozycji Elektrisches Roulette otwierającej album Ralf & Florian (1973), gdzie kolejno chłodne i zapętlające się przytłumione partie klawiszowe oraz zimne i futurystyczne syntezatorowe wibracje na warkotliwym tle nakładają się na siebie. Kompozycja zawiera jednostajny beat elektronicznej sekcji perkusyjnej, gęsty, twardy, wznoszący się i opadający sekwencerowy puls basowy wsparty jednostajną perkusyjną pulsacją, chłodną i odległą przestrzeń, krótkie i chłodne, ale rozległe i lekko wibrujące solówki klawiszowe, na które nachodzą dłuższe i chłodne partie klawiszowe o futurystycznym zabarwieniu i brzmieniu przypominającym trąbkę bądź smyczki. Głównym motywem warstwy muzycznej jest jednak długa partia fletu przecinana krótkimi i nisko brzmiącymi partiami syntezatora z efektem fretless. W ,,pomostach" wzmaga się chłodna przestrzeń przeszywana przez krótkie i chłodne partie klawiszowe o wysokim brzmieniu. Cała warstwa wokalno-tekstowa ogranicza się jedynie do przetworzonej przez metalicznie brzmiący wokoder tytułowej frazy. W samej końcówce utworu występują chłodne i futurystycznie brzmiące syntezatorowe wibracje. To najlepszy moment całego albumu.
   Metropolis jest bezpośrednim hołdem dla kultowej produkcji filmowej Fritza Langa z 1927 roku o tym samym tytule. Również i tu występuje introdukcja, choć znacznie bardziej wydłużona, z nisko brzmiącym syntezatorowym tłem i organowo brzmiącą przestrzenią, wypełniona krótkimi, twardymi i nisko brzmiącymi punktowymi partiami syntezatorowymi oraz nachodzącymi na siebie długimi, wznoszącymi się solówkami klawiszowymi przypominającymi futurystyczne syreny alarmowe. Kompozycja opiera się o jednostajny beat elektronicznej sekcji rytmicznej, gęsty i zapętlający się basowy puls sekwencera z wyraźnym wpływem twórczości Giorgio Morodera, chłodną i odległą smyczkową przestrzeń oraz długie i chłodne, nakładające się na siebie futurystyczne solówki klawiszowe o brzmieniu wysokiego riffu gitarowego (okazjonalnie przechodzące też w niższe brzmienia) spuentowane krótką, chłodną i wysoko brzmiącą partią klawiszową. W drugiej części utworu odległa i chłodna przestrzeń wsparta jest dodatkową, bardziej odległą, dyskretną i chłodną syntezatorową przestrzenią oraz subtelną i chłodną przestrzenią o organowym brzmieniu nabierającą wibracji wznosząc się i opadając. Sekcja wokalno-tekstowa, podobnie jak w Spacelab, ogranicza się wyłącznie do tytułowej frazy, choć zaśpiewana jest już w konwencjonalny sposób bez przetworzenia przez wokoder.
   Przerywnik od futurystyczno-ideologicznej tematyki wydawnictwa stanowi wydany we wrześniu 1978 roku drugi singiel albumu, The Model. Piosenka jest klasycznym przykładem przebojowego synth popu z chwytliwą solówką klawiszową o futurystyczno-romantycznym brzmieniu, podążającą za linią wokalną wysoko brzmiącą chłodną solówką klawiszową o futurystycznym zabarwieniu, która po drugiej strofie przechodzi również w długą i chwytliwą linię melodii oraz bardziej przeciągniętą, chłodną klawiszową partię również zabarwioną futurystycznym brzmieniem. Numer zawiera dodatkowo odległą i chłodną przestrzeń. W podkładzie występuje podwójna sekcja basu - równomierny i subtelny sekwencerowy puls oraz twarda i zapętlona partia syntezatorowego basu, która w strofach i wraz z wejściem długich, chłodnych i chwytliwych solówek klawiszowych układa się w linię melodii głównej, futurystyczno-romantycznej solówki klawiszowej. Dość charakterystyczna jest rozkołysana elektroniczna sekcja perkusyjna, typowa zresztą dla stylistyki Kraftwerk, po raz pierwszy pojawiająca się już w utworze Klingklang z albumu Kraftwerk 2 (1972), następnie występująca w kompozycjach Tanzmusik (album Ralf & Florian, 1973), Kometenmelodie 2 (album Autobahn, 1974) i Airwaves (album Radio-Activity, 1975), jednak w przypadku The Model sekcja perkusyjna jest zdecydowanie bardziej udoskonalona, naznaczona wpływem przeboju Magic Fly formacji Space. Tego rodzaju rytmikę w latach 80. wykorzystywać będą synth popowi wykonawcy wywodzący się z nurtów new wave i neue deutsche welle, m.in. Depeche Mode, Fad Gadget, Soft Cell, The Twins czy Alphaville. Partia wokalna Ralfa Hüttera charakteryzuje się new wave'owym ciepłem, choć warstwa tekstowa jest dość nietypowa jak na ówczesny Kraftwerk, w sarkastycznym tonie poruszająca temat branży świata mody. Autorem tekstu jest Emil Schult, który w tamtym czasie zakochany był w modelce (o nieustalonych personaliach). Pierwotnie Emil Schult skomponował również muzykę do piosenki, jednak pozostali muzycy Kraftwerk stwierdzili, że brzmi ona nader ciężko i rockowo, wobec czego Ralf Hütter i Karl Bartos przearanżowali ją na doskonale znaną dziś synth popową i przebojową nutę, co okazało się strzałem w dziesiątkę, bowiem singiel w USA dotarł na 39. miejsce Hot Dance Club Play w zestawieniu Billboardu oraz do 43. miejsca w Holandii. Trzy lata później, w lipcu 1981 roku, w dobie eksplozji synth popu, piosenka ponownie została wydana na singlu oraz wydana jako strona A singla... Computer Love, docierając w 1982 roku w Wlk. Brytanii do 1. miejsca zestawienia UK Singles, 7. miejsca w RFN, 4. miejsca w Irlandii czy 33. miejsca w Australii. Do dziś jest to największy i najbardziej rozpoznawalny, wręcz pomnikowy utwór w dorobku Kraftwerk, grany niemal przez wszystkie światowe stacje radiowe, rozpoznawany nawet przez tych, którzy nie kojarzą zbytnio twórczości zespołu. To zresztą jeden z największych przebojów z XX wieku.
   Neon Lights to trzeci singiel albumu wydany w grudniu 1978 roku. Utwór składa się z dwóch części - pierwszej, piosenkowej i drugiej, instrumentalnej, co na następnych albumach Kraftwerk stanie się względną normą, choć piosenkowa część Neon Lights zawiera dość ograniczoną warstwę liryczną składającą się z dwukrotnie zaśpiewanego refrenu bez choćby jednej strofy. Kompozycja osadzona jest na prostym i jednostajnym rytmie elektronicznej sekcji perkusyjnej, chłodnych, krótkich, dynamicznych i jednostajnych partiach klawiszowych w tle, nisko i warkotliwie brzmiących wejściach syntezatorowych podszytych chłodnym tweetem, a także długich partiach fletu w wykonaniu Floriana Schneidera. Wraz z wejściem sekcji wokalnej pojawiają się krótkie i twarde syntezatorowe pulsacje, zaś między refrenami następują charakterystyczne, zimne i migocząco-wibrujące solówki klawiszowe o futurystyczno-organowo-wysokim brzmieniu imitujące migotanie świateł neonu. Owe migotliwe solówki wraz z twardą syntezatorową pulsacją dominują w drugiej, instrumentalnej częsci utworu. Pod koniec kompozycji pojawiają się długie i chłodne solówki klawiszowe o nieco wokalicznym brzmieniu przechodzące w jeszcze dłuższe, lekko wibrujące partie fletu. Kompozycja jest przykładem, jak można przekazać obraz za pomocą muzyki. I chociaż sam singiel nie powtórzył sukcesu na listach przebojów swoich dwóch poprzedników, Neon Lights jest jednym z najważniejszych i najbardziej kultowych utworów w twórczości Kraftwerk, najczęściej, obok The Model, coverowanym przez innych wykonawców, w tym m.in. przez U2, OMD czy Simple Minds.
   Tytułowy i finalny numer, The Man-Machine, oparty jest na trip hopowym rytmie elektronicznej sekcji perkusyjnej, industrialnym i zapętlonym, choć urywającym się basowym pulsie sekwencera w podkładzie, delikatnej, chłodnej i jednostajnie pulsującej syntezatorowej partii w tle oraz zimnej pętli klawiszowej o wysokim brzmieniu i futurystycznym zabarwieniu z wkomponowanym mechanicznym i zapętlającym się w ten sam sposób perkusyjnym pulsem. Partie wokalne wraz z chórkami przetworzone są przez warkotliwie brzmiący wokoder. W pierwszym pomoście utworu pojawiają się występujące już do jego końca pulsująco-futurystyczne syntezatorowe efekty. W pierwszych fazach trwania utworu struktura muzyczna powoli rozwija się poprzez dodanie kolejnego elementu brzmienia. Kompozycja jest też powrotem do tematyki zaczerpniętej z Metropolis Fritza Langa oraz podprogowej krytyki totalitarnej ideologii.
   Mimo braku trasy koncertowej promującej album, The Man-Machine odniósł dość duży sukces komercyjny docierając w USA do 130. miejsca na US Billboard 200, 12. miejsca w zestawieniu Offizielle Top 100 w Niemczech, 14. miejsca we Francji, 15. miejsca w Austrii, 24. miejsca w Szwecji, 29. miejsca w Holandii i 56. miejsca w Australii. Początkowo album nie odniósł sukcesu w Wlk. Brytanii, jednak na początku lat 80., kiedy na światowej scenie muzycznej królował synth pop, za sprawą singla Computer Love, którego stronę A stanowił... przebojowy numer The Model, wydawnictwo The Man-Machine dotarło w 1982 roku do 9. miejsca w zestawieniu UK Albums, otrzymując przy tym 15 lutego 1982 roku złoty certyfikat od British Phonographic Industry (BPI). Album zyskał też szereg pozytywnych recenzji ze strony krytyków i dziennikarzy muzycznych. Andy Gill z brytyjskiego New Musical Express (NME) określił go mianem jednego ze szczytów muzyki rockowej lat 70. Recenzent Steve Huey z AllMusic zaznaczył ogromny wpływ albumu na kolejnych wykonawców synth popowych. I rzeczywiście, po wydaniu The Man-Machine nastąpiła prawdziwa rewolucja w muzyce rockowej, która wyjątkowo silne oddziaływanie wywarła wśród brytyjskich i amerykańskich wykonawców punkowych i post punkowych. Album zainspirował do sięgnięcia po syntezatory post punkowe formacje, w tym m.in. Joy Division, Ultravox, Magazine, Devo; bezpośrednio zainspirował też muzyków formacji The Human League czy Soft Cell. Pracujący dla niezależnej brytyjskiej wytwórni muzycznej Rough Trade Records, Daniel Miller, będący również muzykiem autorskich formacji, The Normal i Silicon Teens, pod bezpośrednim wpływem albumu The Man-Machine założył własną wytwórnię promującą muzykę syntezatorową w Wlk. Brytanii, Mute Records, nawiązując jednocześnie współpracę z również zafascynowanym albumem The Man-Machine Francisem Toveyem, który założył synth popową formację Fad Gadget. W 1979 roku album trafia w ręce młodego gitarzysty folkowej formacji z Basildonu, Norman and the Worms - Martina L. Gore'a - który fascynując się zawartą na wydawnictwie muzyką zaczyna interesować się muzyką elektroniczną kupując swój pierwszy syntezator, Yamaha CS5. Rok później dołącza do synth popowej formacji Composition of Sound, która pod koniec 1980 roku zmienia nazwę na Depeche Mode - reszta jest już historią.
   The Man-Machine jest jednym z najważniejszych muzycznych wydawnictw lat 70. oraz jednym z najbardziej kultowych albumów w historii muzyki elektronicznej i rocka, który w zasadzie ukształtował brzmienie lat 80. wpływając na twórczość wielu formacji synth popowych, jak m.in. wspomnianych Depeche Mode, Ultravox, Soft Cell, The Human League, a także Pet Shop Boys, Cabaret Voltaire, Throbbing Gristle, Eurythmics, Thompson Twins, Front 242, Ministry, Sparks, Psyche, Information Society, Yello, Yellow Magic Orchestra, w Niemczech zaś szczególny wpływ wywarł na twórczość The Twins, Alphaville, Camouflage, Moskwa TV, Wolfsheim czy Celebrate the Nun. Album w latach 80. wywarł ogromny wpływ na twórczość formacji industrialnych i EBM oraz na amerykańskich twórców house z Chicago i Detroit. The Man-Machine jest najbardziej rozpoznawalnym albumem w dyskografii Kraftwerk, który na stałe wszedł do światowej szeroko pojętej popkultury. Jest to ostatni album wydany przez Kraftwerk w latach 70. i zarazem ostatni z tzw. ,,wielkich" albumów formacji.
 
Tracklista:
 
1. "The Robots" 6:10
2. "Spacelab" 5:50
3. "Metropolis" 6:01
4. "The Model" 3:38
5. "Neon Lights" 9:03
6. "The Man-Machine" 5:28
 
Personel:
 
Ralf Hütter – album concept, electronics, keyboards, Orchestron, production, Synthanorma Sequenzer, synthesiser, vocoder, voice
Florian Schneider – album concept, electronics, production, synthesiser, vocoder, Votrax
Karl Bartos – electronic drums
Wolfgang Flür – electronic drums
 
Written by, © copyright March 2012 by Genesis GM.

Blancmange - Believe You Me, 1985;


17 lutego 2023, 00:30

Believe You Me - trzeci album studyjny brytyjskiej formacji synth popowej Blancmange, nagrywany między majem a sierpniem1985 roku, ukazał się 11 października 1985 roku, w dość trudnym okresie dla wykonawców z nurtu synth pop. W połowie lat 80. styl synth pop, po okresie swojego rozkwitu z początku dekady, zaczął powoli podupadać; popularnością zaczęły cieszyć się formacje glam rockowe oraz tak zwani ,,samotni chłopcy z gitarą" pokroju Bruce'a Springsteena czy Bryana Adamsa, był to też początek boomu na pudel-metal - popową odmianę metalu. Co prawda furorę zrobiły debiutujące w tym okresie synth popowe formacje, Pet Shop Boys i Sigue Sigue Sputnik, jednakże formacje grające synth pop musiały wykazać się szczególną pomysłowością, by zachować przy sobie fanów. Depeche Mode, New Order, OMD, Cabaret Voltaire czy The Human League z większym lub mniejszym powodzeniem utrzymały się na rynku prezentując dojrzałe oblicze synth popu o wzbogaconym brzmieniu. Inne z kolei formacje, na czele z gigantami gatunku, Kraftwerk i Ultravox, nie miały tyle szczęścia; ich albumy (odpowiednio Electric Cafe i U-Vox), mimo niewątpliwych wartości artystycznych, okazały się komercyjnymi porażkami.
   Innymi przykładami pozostają przypadki zespołów Eurythmics i Simple Minds, które, żeby utrzymać swoją popularność z pierwszej połowy lat 80., zamieniły syntezatorową muzykę na typowo gitarowy pop, z kolei Soft Cell i Visage w ogóle uległy rozwiązaniu. W tej trudnej sytuacji na muzycznym rynku, Blancmange, nie chcąc odchodzić zbytnio od synth popu, musiał zaprezentować coś nowego i jednocześnie przebojowego, stąd też utwory wzbogacone zostały o brzmienia orkiestrowe, gitarowe sample, a także żywe partie gitar, co wyraźnie słychać już w otwierającym album utworze, Lose Your Love, będącym również singlem promującym album.
   Większość albumu utrzymana jest w podobnej do Lose Your Love stylistyce; utwory What's Your Problem?, Why Don't They Leave Things Alone?, 22339, Don't You Love It All, Believe i Other Animals mają charakter przebojowo brzmiącego synth popu z poprzednich dwóch albumów Blancmange, podobnie zresztą jak spokojna syntezatorowa ballada, Paradise Is.
   Zespół potrafił jednak całkowicie zaskoczyć folkowym numerem, Lorraine's My Nurse, zagranym na tradycyjnych celtyckich ludowych instrumentach muzycznych.
   Album wieńczą dwa utwory instrumentalne. No Wonder They Never Made It Back! jest fuzją synth popu i jazzu; pojawiają się tu sekcje dęte i smyczkowe. Zamykający album spokojny syntezatorowy utwór, John, pasowałby na dżingiel do programu TV bądź serialu.
   Mimo ogromnego potencjału komercyjnego synth popowych piosenek, ambitnego wykorzystania żywych instrumentów i całej rzeszy zaproszonych muzyków sesyjnych, album nie przyniósł formacji spodziewanego sukcesu komercyjnego notując zaledwie 54. miejsce na brytyjskiej liście przebojów. Lepiej poradził sobie singiel Lose Your Love docierając do m.in. 2. miejsca listy Dance/Club Play Songs w zestawieniu amerykańskiego Billboardu. Pozostałe dwa single, What's Your Problem? i Why Don't They Leave Things Alone?, radziły sobie na listach średnio lub przeciętnie, zajmując odpowiednio 40. i 71. miejsce  w zestawieniu UK Singles Chart. Rozczarowany takim obrotem spraw zespół ostatecznie zawiesza swoją działalność na kolejne dwie dekady.
   Blancmange podzielił zatem los wielu popularnych new wave'owych zespołów grających synth pop w tamtym czasie.
 
Tracklista:
 
"Lose Your Love" – 4:09
"What's Your Problem?" – 4:13
"Paradise Is" – 3:48
"Why Don't They Leave Things Alone?" – 4:35
"22339" – 5:23 (1)
"Don't You Love It All" – 4:35
"Believe" – 3:49
"Lorraine's My Nurse" – 2:31
"Other Animals" – 4:19
"No Wonder They Never Made It Back!" – 3:31
"John" – 4:16
 
Personel:
 
Neil Arthur - vocals
Stephen Luscombe - keyboards, synthesizers
 
Muzycy sesyjni:
 
David Rhodes - guitar (1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 9)
Justin Hildreth - drums (1, 4, 6)
Hugh Masekela - flugelhorn (6)
Ronnie Ross - baritone saxophone (9)
Francis Foster - congas, tambourine (1, 6)
Pandit Dinesh - tablas, madal (10)
Katie Kissoon - background voice (6)
Stevie Lange - background voice (6)
London Community Gospel Choir - background voices (9)
Dick Cuthell - trumpet, flugelhorn, cornet, brass arrangement (10)
Tony Pleeth - cello (4, 10)
Simon Elliston - flute (4)
Lynton Naiff - string arrangement (8 )
Gavin Wright - violin (8 )
Dick Morgan - oboe (8 )
Anthea Cox - flute (8 )
Steve Maw - bassoon (8 )
Nigel Warren-Green - cello (8 )
Paul Webb - bass (5)
Debbie McGee - triangle (5)
 
Written by, © copyright August 2014 by Genesis GM.

Dwa Plus Jeden - Bez Limitu, 1983;


09 lutego 2023, 23:57

Bez Limitu - ósmy album formacji Dwa Plus Jeden, która za sprawą ogromnego talentu do komponowania przebojowych piosenek zyskała sobie ogromną popularność na rynku krajowym od początku lat 70. Zespół jako jeden z pierwszych polskich wykonawców pop występował również na żywo w Europie zachodniej (RFN, Wlk. Brytania, Francja) i Ameryce (USA i Kanada), gdzie swoimi przebojowymi piosenkami wzbudził spore zainteresowanie zagranicznej publiczności, jednocześnie muzycy sami podpatrywali zachodnie wzorce muzyczne, dzięki czemu szybko stali się pierwszą polską formacją popularną na Zachodzie, czego efektem był wydany pod koniec lat 70. anglojęzyczny longplay Easy Come, Easy Go, którego producentami byli Rainer Pietsch i Michael Holm. Album utrzymany był w stylu Disco, który w latach 70. był szalenie popularny na świecie. Easy Come, Easy Go dorównywał przebojowością ówczesnym gigantom disco - Abbie, Boney M, Bee Gees - dzięki czemu album stał się pierwszym polskim hitem popowym na Zachodzie, również i następny album zespołu, Warsaw Nights (1981), stał się przebojem na rynku zachodnim. Niestety, obiecującą międzynarodową karierę Dwa Plus Jeden przerwał wprowadzony przez dyktaturę komunistyczną w Polsce Stan Wojenny.
   Dwa Plus Jeden skupili się na krajowej twórczości, jednakże zachodni styl muzyczny był już w twórczości zespołu nieodwracalny, czego efektem był album Bez Limitu, nagrywany w studiu na ulicy Sándora Petőfiego na warszawskim Wawrzyszewie, wszystkie zaś teksty na wydawnictwie były autorstwa Andrzeja Mogielnickiego
   Album okazał się przełomowym momentem w karierze formacji. Na początku lat 80. popularność zdobyły zespoły post punkowe grające synth pop (new wave, neue deutsche welle) oraz pochodzący z Anglii tzw. nurt new romantic, co niewątpliwie wpłynęło na twórczość Dwa Plus Jeden, jako że do kraju ogarniętego Stanem Wojennym dotarła moda na elektroniczne brzmienia, pierwsze synth popowe sukcesy zaczęły odnosić zespoły Kombi i Kapitan Nemo.
Dwa Plus Jeden z punkiem i polską nową falą co prawda nie miał nic wspólnego, ale muzycy formacji już wcześniej udowodnili, że doskonale potrafią przyswajać sobie nowe gatunki (folk, jazz rock, disco, wreszcie synth pop) i to z sukcesem!
   Bez Limitu doskonale potwierdza tę tendencję prezentując przebojowy materiał, poczynając od otwierającego album utworu Krach, który bezpardonowo przedstawiał fatalną sytuację społeczną w ówczesnej Polsce, a co gorsza, wydaje się być nawet jeszcze bardziej autentyczny współcześnie! Sam numer utrzymany jest w klimacie post punku, podobnie jak następna piosenka, Gorące Telefony.
   Istnym świeżym powiewem Zachodu, mimo wschodniej tematyki, zachwyca numer China Boy, przede wszystkim za sprawą muzyki niemal wprost zaczerpniętej z utworu brytyjskiej formacji Ultravox, Mr. X, choć China Boy jest ewidentnym ironicznym odniesieniem się do kultowego przeboju Davida Bowie'go, China Girl.
   Nową jakością jest Requiem Dla Samej Siebie, przejmująca ballada, która do złudzenia przypomina klimaty z kultowego utworu niemieckiej formacji Kraftwerk, Radioactivity. Także i w klasycznie synth popowym utworze Superszczur, wpływy brzmieniowe Kraftwerk (utwór Showroom Dummies) są niepodważalne.
   Hallo Panie Freud z kolei przypomina późniejszą twórczość Andrzeja Korzyńskiego dla Franka Kimono, zaś XXI Wiek (Dla Wszystkich Nas), to futurystyczna perełka kończąca album; numer silnie inspirowany jest twórczością The Human League i ich wielkim przebojem Don't You Want Me.
   Na wydawnictwie nie brakuje również wpływu z własnej twórczości z lat 70., jak przykłady klasycznego disco: Boogie o 7 Zbójach, Nic Nie Boli (z wpływami stylu twist), i - bodaj najlepszy - Gdy Grali Dla Nas Rolling Stones, kompozycja z retrospektywno-nostalgicznym klimatem.
   Album Bez Limitu potwierdził komercyjny potencjał i powtórzył sukces komercyjny poprzednich wydawnictw, choć już tylko na krajowym rynku, zdobywając entuzjastyczne opinie krytyków i publiczności, utwierdził słuszność kierunku post punkowo-synth popowego, który w tamtym czasie uchodził za szczyt nowoczesności w muzyce. Album Bez Limitu sprzedał się w nakładzie 150 tysięcy egzemplarzy w całym kraju, zdobywając status Złotej Płyty.
   Utwory Krach, Requiem Dla Samej Siebie, Superszczur i XXI Wiek (Dla Wszystkich Nas) stały się wielkimi przebojami lat 80. w PRL-u, a XXI Wiek nawet po dziś dzień grany jest w wielu stacjach radiowych.
 
Tracklista:
 
„Krach” – 3:56
„Gorące Telefony” – 3:38
„China Boy” – 3:44
„Boogie o 7 Zbójach” – 3:14
„Nic Nie Boli” – 4:09
„Requiem Dla Samej Siebie” – 4:07
„Superszczur” – 3:53
„Gdy Grali Dla Nas Rolling Stones” – 4:47
„Hallo Panie Freud” – 3:08
„XXI Wiek (Dla Wszystkich Nas)” – 3:51
 
Personel:
 
Elżbieta Dmoch – wokal
Janusz Kruk – wokal, gitara, perkusja, instrumenty klawiszowe
Cezary Szlązak – wokal, saksofon, instrumenty klawiszowe
 
Muzycy sesyjni:
 
Bogusław Mietniowski – gitara basowa
Wacław Laskowski – perkusja, bębny
Jerzy Suchocki – perkusja, instrumenty klawiszowe
Krzysztof Słodkiewicz – gitara
 
Written by, © copyright March 2014 by Genesis GM.

Kapitan Nemo - Wyobraźnia, 2002;


09 lutego 2023, 23:35

Wyobraźnia - trzeci album studyjny polskiej formacji Kapitan Nemo, dowodzonej przez wokalistę, Bogdana Gajkowskiego, wydany w 2002 roku nakładem wytwórni BooGie Records.
   Koniec lat 90. XX wieku i początek XXI wieku przyniosły w światowej muzyce pop nostalgię za retrospektywnymi brzmieniami lat 80. Wiele grup wywodzących się z tamtej dekady postanowiło wrócić na scenę muzyczną z nowymi albumami, najczęściej z powodzeniem. Swoją drugą młodość przeżywały formacje The Human League, Alphaville, Yello; triumfowali Depeche Mode i New Order, z sukcesem powrócił Kraftwerk i nawet reaktywowany został awangardowy i mocno kontrowersyjny industrialny zespół Throbbing Gristle, a to przecież tylko kilka przykładów.
Moda na lata 80. dotarła również do Polski przełomu lat 90. i 2000., gdzie od dłuższego czasu spodziewano się powrotów takich rodzimych gwiazd synth popu lat 80., jak Kombi (właśnie rozpadła się powiązana z tym zespołem grupa O.N.A.) czy Papa Dance, jednak jako pierwszy, po długiej nieobecności reaktywował się Kapitan Nemo, jednak w niemal całkowicie zmienionym składzie, za to niezmiennie z nietuzinkowym liderem i wokalistą Bogdanem Gajkowskim na czele.
   W 2002 roku, po trzynastu latach przerwy, ukazał się dopiero trzeci (i jak na razie ostatni) album Kapitana Nemo, Wyobraźnia, jednakże zespół nieoczekiwanie nie powrócił do starych, analogowych brzmień syntezatorów ani stylu retro, wręcz przeciwnie, po raz pierwszy muzykę Kapitana Nemo wzbogaca rockowy riff gitary, zaś brzmienie elektroniki dostosowane zostaje do bardziej współczesnych trendów muzycznych.
   Jak przyznał Bogdan Gajkowski, do wzbogacenia brzmienia muzyki zespołu musiał po prostu dorosnąć, zaś gitary są dodatkowym środkiem wyrazu, rodzaju krzyku, dzięki czemu muzyka może być bardziej autentyczna, co też powinno spodobać się zarówno starym fanom zespołu, jak i przysporzyć mu nowych fanów, nawet takich, którzy Kapitana Nemo ze względu na młody wiek nie mają prawa pamiętać. Nawet niesamowity baryton Gajkowskiego wyraźnie przeszedł od delikatności Phila Oakeya z lat 80. do szorstkości Dave'a Gahana z lat 90. - przy zachowaniu wszelkich proporcji, rzecz oczywista.
   Efekty nowego brzmienia zespołu zostały uwidocznione już w pierwszej kompozycji wydawnictwa (i zarazem singlu promującym album), Na Co Czekasz, co musiało być prawdziwym szokiem dla fanów pamiętających Kapitana Nemo z lat 80. Od początku słychać rockowy riff gitary, nieco przybrudzone brzmienie elektroniki, intensywną sekcję rytmiczną oraz chrypliwy wokal w refrenie. Całość przypomina dość wyraźnie dokonania niemieckiej formacji synth rockowej, De/Vision. W dość podobnej stylistyce utrzymana jest większość albumu, w którym próżno jest szukać klimatów i retrospektywnych brzmień lat 80., zaś większość piosenek oscyluje w stylistyce synth-rocka, choć już w łagodniejszej formie od tej z utworu od Na Co Czekasz, czego przykładem jest następny numer, Wyobraźnia, To Mój Skarb, w którym dostrzegalne są delikatne wpływy trip-hopu, a nawet psychodelii; utwór ma też w sobie coś z melancholijnych klimatów albumu Depeche Mode, Exciter, i przede wszystkim, wspomnianej formacji De/Vision. Podobnie zresztą przedstawiają się takie utwory, jak Ja Chcę Więcej, I Tylko Zostań Ze Mną oraz singlowy Zabierasz Moje Sny, który został największym przebojem wydawnictwa promowanym dodatkowo przez stację MTV Classic.
   Zespół penetruje również inne sfery muzyczne, na przykład bardziej eksperymentalne, jak w utworze Kocham Moje Miasto, o brutalnym przekazie codziennego miejskiego życia w rozmowie z wyimaginowanym przyjacielem spotkanym w miejskiej restauracji. Są też i klimaty zupełnie współczesnej muzyki klubowej wywodzącej się z lat 90. reprezentowane w utworach Jeszcze Raz Chcę Powiedzieć i Ciernie, zawierających elementy jungle i drum and bass w sekcji rytmicznej, co świadczy o doskonałym rozeznaniu i wpasowaniu się Kapitana Nemo we współczesny pop. Ba, w numerze Oddalam Się jest nawet próba przeniesienia na polski grunt nurtu nu metal, lansowanego przez szalenie popularne w tamtym czasie wśród nastolatków gwiazdki Linkin Park i Limp Bizkit, jednak na szczęście na polskim rynku ów nurt nie przyjął się, zaś na świecie z biegiem lat styl nu metal przestał się liczyć.
   Podsumowaniem albumu - i to jakim! - jest symfoniczny utwór Jakie, z orkiestrą smyczkową w wykonaniu kwartetu smyczkowego Piotr Stawski & STRING ART. To najlepszy numer płyty zawierający pozytywną puentę i wokal Gajkowskiego naprawdę przypominający barwą i stylem Dave'a Gahana!
   W formie bonusu na albumową setlistę trafił także wielki przebój Kapitana Nemo z lat 80., Słodkie Słowo Wolność, w odświeżonej i unowocześnionej wersji electro-popu z house'owym beatem sekcji rytmicznej, co jest wyraźnym ukłonem w stronę starych fanów zespołu.
   Jest też dodatkowy, ukryty utwór-bonus, oddzielona od reszty trzema minutami ciszy Wojna, utrzymana w rockowo-gotyckim stylu Sisters Of Mercy, bezpardonowo obnażająca hipokryzję rządzących światem.
   Całościowo album Wyobraźnia stanowi jednak niezbyt udany i mało fortunny powrót gwiazdy lat 80. w czasach wielkiego popytu na brzmienia w stylu retro, choć na przekór wszystkiemu Kapitan Nemo odcina się od swojej synth popowej przeszłości z lat 80. ujawniając zupełnie odmienne, nieznane dotąd współczesne oblicze i nawet słynny beret Gajkowskiego pojawia się już tylko w roli drugoplanowej.
   Album Wyobraźnia razi brakiem spójności zarówno pod względem muzycznym, jak i (w większości) w warstwie tekstowej. Tylko warstwa wokalna Bogdana Gajkowskiego broni się na całej linii.
 
Edit. 2022: Czasami bywa u mnie tak, że po pierwszym odsłuchu jakiegoś albumu, odczuwam rozczarowanie, dopiero z czasem zaczynam odkrywać i doceniać walory brzmieniowe rzeczonego albumu - muszę do niego po prostu dojrzeć. Z albumem Wyobraźnia jest zupełnie odwrotnie; najpierw było pozytywne odczucie, jednak z czasem zacząłem dostrzegać mankamenty tego wydawnictwa tak, że dzisiaj uważam go za gniota i myślę, że chyba dobrze, że Nemo nic już nie nagrywa, tym bardziej, ze dzisiaj nawet wokalnie prezentuje się beznadziejnie, a jego koncerty to najczęściej pokaz żenady.
 
Tracklista:
 
1. „Na Co Czekasz” 4:05
2. „Wyobraźnia, To Mój Skarb” 3:42
3. „Oddalam Się” 2:41
4. „Zabierasz Moje Sny” 3:24
5. „Ja Chcę Więcej” 3:18
6. „Kocham Moje Miasto” 5:01
7. „Jeszcze Raz Chcę Powiedzieć” 3:49
8. „Ciernie” 4:30
9. „I Tylko Zostań Ze Mną” 4:11
10. „Jakie” 2:39
11. „Słodkie Słowo Wolność” 5:56
12. „Wojna" (utwór ukryty)
 
Personel:
 
Bogdan Gajkowski – gitara, instrumenty klawiszowe, śpiew
„Piotr Stawski & STRING ART” – kwartet smyczkowy
Ryszard Borowski – flet
Paweł Kacprzycki – gitara
Waldemar Lewandowski – gitara
Mariusz Mielczarek – saksofon altowy
Sebastian Sołdżyński – trąbka
Agnieszka Trojanowicz – chórek
 
Written by, © copyright March 2014 by Genesis GM.